So long Bangkok

No i stało się. Jutro rano ruszam na Południe. Ku słońcu, ku przygodzie. Półtora dnia leżenia na plaży i gapienia się na błękitną wodę. Tak to sobie wyobrażam. Czas pokaże czy przemiła Tajka w moim hostelu nie zrobiła mi psikusa wysyłając do Hua Hin. Ale zanim tam dotrę „pocztówka” z największego w Tajlandii targowiska – Chatuchak Market. Jest tam wszystko – od hiszpańskiego mchu, poprzez suszone owoce, najmodniejsze koszulki, kolorowe zabawki, aż po motorowe silniki, gumowe klapki i małe, puchate pieski. Można spędzić na nim cały dzień i zobaczyć jedynie ułamek całości.

Chatuchak odwiedzają zarówno turyści jak i miejscowi. Jedzą długaśne makarony, popijają świeżo wyciskane soki i liczą po cichu, że szybko znajdą to czego szukali. Brakuje tylko jednego – szacunku wobec drugiego człowieka. Co chwila pojawia się ktoś z aparatem. Co chwila ktoś robi zdjęcie. Nie przedmiotom – ludziom. A to sprzedawca targuje się z klientem, a to zmęczony Taj uciął sobie drzemkę. Wszystko trzeba obfotografować, bo zakup pamiątki już nie wystarczy. Zawstydziłam się. Uciekłam. Poniżej kompilacja zdjęć – „nieludzka”.

***

The decision has been made. Tomorrow morning I’m heading to the South. Towards the sun, to the adventure. One day and a half lying on the beach and staring at the blue water. That’s how I imagine it. Only time will tell whether this kind Thai girl from my hostel played a trick on me by sending to Hua Hin. But before I get there “a postcard ” from Thailand’s biggest market – Chatuchak Market. There is everything – from the Spanish moss, through the dried fruit, fashionable shirts, colourful toys, to the parts of motor engines and small, fluffy dogs. You can spend all day there and see only a fraction of it.

Chatuchak is visited by both tourists and locals. They eat long noodles, sip freshly squeezed juice and are hoping to find quickly what they were looking for. Unfortunately, one thing is missing there – respect for human dignity. Every now and then someone comes along with a camera. Every now and then someone takes a picture. Not of the things – of people. It’s either a vendor bargaining with a client or a tired Thai having a snap nap. Sometiems it’s just a different looking person who draws their attention. The purchase of souvenirs is no longer enough. I felt wrong and ashamed. I ran away. The following compilation of photos is “non-human”.

Chatuchak Market

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s