The Bridge On The River Kwai

Lubię chodzić, moje stopy nie. Niewygodnie im w sandałach, za ciepło w tenisówkach, na klapki kręcą nosem. Może zyskały samoświadomość i wiedzą, że Tajlandia to nie jest kraj przyjazny piechurom. Chodników raczej nie ma, a nawet jeśli gdzieś się jakiś znajdzie od razu zostaje zagarnięty przez przyulicznych sprzedawców. Niemniej pertraktujemy – one trochę pochodzą, a ja pozwolę odpocząć im na kępce trawy.

Idziemy przez Kanchanaburi, gdzieś po lewej stronie płynie rzeka Kwai. Niespiesznie niesie ze sobą zielono-brunatny muł. Po paru kilometrach docieramy do mostu – tego słynnego z filmu, mniej z książki. Metalowa konstrukcja to najbardziej charakterystyczny odcinek Kolei Śmierci – drugowojennego przedsięwzięcia armii japońskiej. Jej budowa pochłonęła blisko sto tysięcy istnień – zarówno jeńców alianckich jak i ludności cywilnej. W błocie, deszczu, skwarze, za dnia i w nocy, gołymi rękoma albo za pomocą prymitywnych narzędzi robotnicy kuli skały i kładli kolejne fragmenty, tak długo aż Bangkok (Tajlandia) i Rangun (Birma) połączyły tory kolejowe. Czterysta piętnaście kilometrów, które miały otworzyć Japończykom drzwi ku podbojowi Birmy i Indii. Historia potoczyła się inaczej – Amerykanie wygrali wojnę, a Japończycy wrócili na swoje wyspy.

Dzisiaj most na rzece Kwai przyciąga rzesze turystów. Od strony miasta można kupić koszulkę, kryształ albo złotą biżuterię, drugie nadbrzeże jest nieco przykurzone – gdzieniegdzie stoją porzucone parasole, czasem nieśmiało wyłania się trawa. Moje stopy są zadowolone.

***

I like to walk, my feet don’t. They feel uncomfortable in sandals, too hot in sneakers and are not very enthusiastic about flip-flops. They may have gained self-awareness and know that Thailand is not a walkable place. There are almost no sidewalks, and even if some do happen, they are quickly overtaken by vendors. Nevertheless, me and my feet, we try to negotiate – they walk a little bit and I let them rest on a grass clump.

We go through Kanchanaburi. Somewhere on the left the Kwai river flows and carries slowly a green-brown silt. After a few kilometers we reach the bridge – the most characteristic section of Death Railway. Its construction consumed nearly a hundred of thousands of lives – both allied POW’s and civilians. Four hundred and fifteen kilometers that were supposed to open the door to the Japanese conquest of Burma and India. History turned out differently – the Americans won the war, and the Japanese returned to their islands.

Today the bridge on the river Kwai attracts dozens of tourists. On the one of its ends one may get a tacky T-shirt, golden jewelery or something to eat. The other riverbank seems to be a little dusty and forsaken. Only here and there green tufts show up. My feet are happy.

_ATE2980

_ATE2983

_ATE2995

_ATE2992

_ATE3016

Advertisements

One thought on “The Bridge On The River Kwai

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s