Do you copy?

Kuchnia tajska mnie rozpieściła, birmańska zabije. Warzyw i ryżu nie brakuje, ale wszystko ocieka tłuszczem. Każda potrawa podlana jest słuszną porcją oleju i już z daleka wesoło połyskuje. Od tygodnia towarzyszy mi dźwięk skwierczenia i zapach frytury. Poważnie rozważam frutarianizm.

Yangon (Rangun) nie zachwyca, ale jest miastem przez które przejeżdża prawie każdy turysta – tutaj najczęściej zaczyna bądź kończy się podróż po Birmie. Posiada międzynarodowe lotnisko, sławną pagodę i całkiem spory park. Nie zatrzymuję się na długo. Jadę dalej – do Bagan.

***

I have been spoiled by Thai cuisine, the burmese one is going to kill me. There is plenty of rice and a choice of vegetables, however they are all deep fried. Every single dish is paddling in oil. The sizzling sound of frying food is omnipresent. I’m seriously thinking of becoming a frutarian.

Yangon (Rangoon) fails to impress but is a city where almost everyone stops. The main reason is its international airport. It also has a famous pagoda and a fairly large park. I don’t stop here for long. I go further – to Bagan.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s