Bang, bang… Battambang

Bambusową kolejką do fabryki ryżu. Tuk-tukiem przez pola chili, orzeszków ziemnych i plantację papai. Z dala od turystów, blisko rzeki, w samym centrum wioski, wśród Kambodżan. Uśmiech zostaje odwzajemnionym uśmiechem. Czas znowu zaczyna płynąć wolniej.

Battambang poza kolonialną architekturą, nie ma za wiele do pokazania. Niemniej jego senna atmosfera przyciąga mnie jak magnez. Lubię patrzeć na mieszkańców przesiadujących wieczorem nad brzegiem rzeki, rodziny wspólnie jedzące posiłek, kierowców grających w karty. Podobają mi się wszechobecne hamaki. Anektuję jeden. Wyciągam się jak długa i zostaję tak parę godzin. Godziny zamieniają się w dni. Nie wiem czy chcę jechać dalej.

***

By bamboo train to the rice factory. By tuk-tuk through the chili fields, peanut and papaya plantations. Away from the tourists, near the river, in the center of the village, among Cambodians. A smile is returned with a smile. Time passes slower again.

Battambang has not much to offer, apart from its colonial architecture. However, its sleepy atmosphere attracts me like a magnet. I like to watch people sitting on the banks of the river, families eating together, drivers playing cards. I like the ubiquitous hammocks. I take one and stretch out staying this way for a few hours. The hours become days. I’m not sure whether I want to go further.

_ATE4015-2

_ATE4020-2

_ATE4021-2

_ATE4033-2

_ATE4034-2

_ATE4035-2

_ATE4036-2

_ATE4037-2

_ATE4060-2

_ATE4099-2

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s