Crazy lazy

Cztery Tysiące Wysp w dorzeczu Mekongu. Odwiedzam jedną i pół. Senna atmosfera Don Det i Don Khon oraz potworny upał nie pozwalają na więcej. Ziemia jest tak gorąca, że parzy stopy. Dlatego też nie robię nic pożytecznego. Pływam na oponie, wyleguję się w hamaku, patrzę to na rzekę, to w niebo. Raz tylko zmuszam swoje ciało do większej aktywności i rowerem jadę nad wodospad.

Jest jednak coś co sprawia, że zamiast przewracać się całymi dniami z boku na bok, wstaję – miejsce ze śniadaniami. Moje miejsce. Po jakimś czasie znam menu na pamięć. Poranki zamieniają się w popołudnia, śniadania w obiady. W tle lecą „Przyjaciele”. Zamiast dwóch dni, zostaję cztery.

***

Four Thousand Islands in the Mekong basin. I manage to visit one and a half. Sleepy atmosphere of Don Det and Don Khon and terrible heat don’t allow for more. The ground is so hot that it burns feet. Therefore, I don’t do anything useful. I tube, stay in a hammock, look at the river or in the sky. Only once I force my body into activity and take a bike to see a waterfall.

However, there is something what makes me get up everyday –  a breakfast place. My place. After some time I know the menu by heart.  Mornings turn into the afternoons; breakfasts into lunches. ‘Friends’ are always on. Instead of two days, I stay four.

_ATE4793

_ATE4794

_ATE4795

_ATE4801

_ATE4802

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s