One thousand and one

Siedem dni w Ekwadorze. Kraj po drodze „do” i po drodze „z”. Kawałek lądu wciśnięty między Peru i Kolumbię. Nieodkryty podróżniczo. Jeszcze.

Ekwador ma wszystko: ocean, góry, wulkany, jeziora i dżunglę; różnorodną kulturę, niezliczone szlaki i zapierającą dech w piersiach faunę. Ma też równik. Przynajmniej jego część. Nie wiem ile czasu trzeba spędzić w Ekwadorze, żeby zobaczyć całość. Ja mam tylko tydzień, więc w pośpiechu przecinam go z południa na północ. W linii prostej – niewiele ponad tysiąc kilometrów.

***

Seven days in Ecuador. Country on the way ‘to’ and on the way ‘from’. A piece of land wedged between Peru and Colombia. Undiscovered. At least not yet.

Ecuador has everything: ocean, mountains, volcanoes, lakes and jungle; diverse culture, countless trails and breathtaking fauna. It also has the equator. At least part of it. I do not know how much time is enough to see all Ecuador. I have got a week, so I cut it from south to north. Quickly. It is little more than a thousand kilometers.

_ATE8085

_ATE8152

_ATE8164

_ATE8163

_ATE8170

_ATE8172

_ATE8180

_ATE8188

_ATE8190

_ATE8194

_ATE8196

_ATE8198

_ATE8197

_ATE8200

Advertisements

3 thoughts on “One thousand and one

  1. Hmm…czyżbym na jednym zdjęciu dostrzegała plecy Kasi, a na innym telefon i fragment Magdorki?
    Czy też tubylcy tak się zeuropeizowali, a mi wzrok wysiada ;-)

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s